na gorących dachach
niecierpliwe koty
tańczą na krawędziach
śniąc o lotnych ptakach

my dachowce
chociaż nie umiemy latać
wolność nas kosztuje nic
nic nie znaczy strata

wielkie nieba krzyczą skacz
na ziemi mija czas
najszybciej na wybija
a przecież nie chodzi
nie chodzi o czas

spadające z dachów
krótkowzroczne koty
lecą tak jak inne wprost na cztery łapy
to mnie strąci z brzegu
strach pozbawi sensu
palę grube nici na wysokim szczycie

wielkie nieba krzyczą skacz
na ziemi mija czas
najszybciej na wybija

wielkie nieba krzyczą skacz
na ziemi mija czas
najszybciej na wybija
a przecież nie chodzi
nie chodzi o czas

nam nie chodzi o czas
Nam nie chodzi o czas
nie chodzi o czas

nie wiesz jak
jak chcę byś był
obok mnie

wielkie nieba krzyczą skacz
na ziemi mija czas
najszybciej na wybija

wielkie nieba krzyczą skacz
na ziemi mija czas
najszybciej na wybija
a przecież nie chodzi
nie chodzi o czas.

podrzuć mi trop
gdy spytam o drogę
głowię się i głowię
czy to pewny szklak

jak myślisz
czy map nie ma
bo wszystko się zmienia
w tym i ja i ty

czujność wzmóż
uprasza się o nowych map sporządzanie
na próżno
na próżno

tak wiele,
blisko od jabłoni
jabłek postrącanych przez niewinny wiatr

nie spadniemy daleko od siebie
przeobrażenie to kolejny krok

mówisz wczuwam się w twoją drogę
jestem w tym samym położeniu
spokojnie

to trop, możesz podążać znów za swoim węchem

Porwał mnie nurt z brzegu, spod stóp gór –
pod taflą schronił mnie.

Jak kamień w dom, we wszechświat mnie wziął – pod lustro orbit swych wód.

Przelotny chłód w krwiobiegu snów wygładza czoło.
Nie zniknę, nie wyskoczę stąd, pozwól mi zostać tu.

Powiedz jak głęboko się schodzi po muśnięcie wolności.
Czy sprawdzałeś którędy byś chodził, gdybyś przez chwilę był sobą.

Przelotny chłód w krwiobiegu snów odchyla głowę.
Nie zniknę, nie wyskoczę stąd.
Pozwól mi zostać tu.

Ty, to ty – na moich wodach.
Dom jak tron, jak drzwi otwarte na noc.
Nie, nie boję się.
Tu nic nie zgubi mnie.
Podwodna tratwa na moich wodach.

Kim byłbym bez ciebie
Nieporadnym echem
Dogaszającym czujny żar

Sejsmiczny alarm we mnie
Bije kiedy mówisz nie
Wypiętrzają wody wtórne wstrząsy

Pierwsza katarakta
Druga katarakta
Błysk latarni gwiazda

Senni latarnicy
Opływowo skryci
We mgle wciąż wypatrują mnie